A jednak nie mogła się wahać. Wcześniej czy później trzeba mu będzie powiedzieć. Lepiej dzisiaj od razu.
Spojrzała nań smutno i łzawo.
— Wcześniej nie chciałam ci mówić... — Nachyliła twarz ku niemu. Pocałuj mnie, bardzo, bardzo, bo dziś się po raz ostatni widzimy...
— Ależ... zupełnie tego wszystkiego nie rozumiem — mówił chłopak ze szczerą rozpaczą w głosie. — Czyż ja co zawiniłem?
— Nie.
— Więc dlaczego? Dlaczego!
— Posłyszysz... za kilka dni.
Namarszczył nagle brwi.
— Nie! Chcę usłyszeć teraz, zaraz, na miejscu. Inaczej cię stąd nie puszczę...
Spojrzała nań chłodno i z umyślną wyniosłością!