— Mogłabym nie odpowiedzieć i wyjść. Ale jeśli chcesz wiedzieć koniecznie: wychodzę za mąż.
— Co!? — rzekł, mieniąc się na twarzy. — Coś ty powiedziała?
— Czyż w tym jest co dziwnego?
Stali przez chwilę w milczeniu naprzeciw siebie. Wreszcie Borzycki roześmiał się nieco wymuszenie.
— Ach, ty żartujesz ze mnie. Ale, Hela, ja bardzo proszę, nie rób ze mną takich żartów, bo... bo ja sam siebie się boję...
Chciał ją ująć za rękę. Usunęła mu ją.
— Już nie dotykaj. Skończone. Prześnił się sen. Podziękuj mi jeszcze z daleka, że był piękny i myśl o mnie zawsze dobrze i jasno. Bądź zdrów.
Borzycki zrobił się blady jak trup. Usta mu jeno nerwowo zadrgały.
— Więc naprawdę? — zapytał na pozór całkiem spokojnie, głosem stłumionym i z lekka drżącym.
— Nie ciekaw jesteś, za kogo wychodzę?