Ale on był nieprzytomny. Nie słyszał po prostu tego, co mówiła.
— Byłaś mi szczęściem, byłaś mi życiem, wszystkim mi byłaś...
— No dobrze, ale teraz chcę wyjść.
— Nie wyjdziesz stąd.
Z zaciśniętymi zębami, z oczyma, w których się obłęd żarzył, podniósł broń do góry.
— Precz! — krzyknęła z rzeczywistą irytacją, chwytając go za rękę.
Gruchnął strzał — umyślny czy przypadkowy...
— Hela! — wrzasnął, rzucając się na upadającą bezwładnie na ziemię.
Butrym telegrafował do Turskiego: