— Dziwię się czasem, że cię to bawi — szepnął profesor.
— Ach, bawi! — wzruszył ramionami. — Szukam czegoś, co by mnie zajęło, nawet w tych śmieciach, gdy dosyć mam tak zwanej nauki, niezdolnej w istocie niczego wyjaśnić, nikogo uszczęśliwić i dosyć literatury, aż nazbyt często tak pustej... i fałszywej do tego. Bo zważ tylko, moje serce, że w tych wszystkich okropnie idealnych i tytuł do nieśmiertelności stanowiących powieściach, w dziewięćdziesięciu wypadkach na sto o nic innego nie chodzi jak o ukrytą pornografię, o podrażnienie zmysłów czytelnika...
— Niesłusznie obwiniasz — zaczął Butrym.
— Naprzód: nie obwiniam — przerwał Krasołucki — bo nie formułuję tego jako zarzut. Trudno, moje złoto, są pewne rzeczy, około których świat się obraca, choćby to się nie wiedzieć jak moralistom nie podobało i nie podobna ich z życia, a co zatem idzie, ze sztuki usunąć. A następnie: słuszność mam, gdyż idę z tobą o zakład, że w każdej powieści — te najnudniejsze wyłączywszy — znajdziesz gdzieś jakąś scenę, tak sobie między kartkami ukrytą, która zdanie moje potwierdzi. Dla czytelnika są to zawsze rodzynki w wielkanocnej babce. I nie o to mi też chodzi, ale o tę hipokryzję, z jaką się te sceny przemyca, ostatecznie dla poczytności dzieła i pokupności książki. Tutaj, w tych anonimowych drukach paryskich czy brukselskich, autor przynajmniej nie gra ze mną w ślepą babkę, ale od razu wyjeżdża z tym, o co idzie właściwie. A że mimo to nie zajmuje nikogo, oprócz niedojrzałych młokosów chyba, to już nie jego wina, jeno tego, że i w tym kierunku od wielu tysięcy lat nie wynaleziono nic nowego. Ani w opisach, ani w rzeczy samej. W końcu wszystko jest świństwo i to śmieszne w dodatku.
— Smutny masz światopogląd.
— Nudzę się — szepnął Krasołucki, a potem naraz roześmiał się głośno.
— Z czego się śmiejesz? — zapytał Butrym zdziwiony.
— Przypomniała mi się Tourbillonka, ha, ha! Ta, której po nocach grywałem...
— Cóż w tym uciesznego? Biedaczka...
— A tak, tylko wyobraź sobie, że ta biedaczka obełgiwłfa mnie, starego idiotę, jak najęta. Chciałem... coś tam dla niej zrobić, dowiadywałem się, i co powiesz? Pokazało się105, że ta cała jej romantyczna historia jest z palca po prostu wyssana od początku do końca! Córki nawet nigdy nie miała...