Butrym skłonił głowę w milczeniu.
— Obecnie muszę zaraz iść — mówił Turski dalej — i co trzeba... i co się da, pozałatwiać.
— Jeżeli mogę panu być w czym użytecznym...
— Na razie nic nie wiem oprócz tego, com w liście pańskim, do Wiednia wysłanym, wyczytał. Gdy zajdzie potrzeba, skorzystam z pańskiej pomocy. Wszak pozwoli mi pan przyjść tutaj wieczorem?
— Proszę pana.
— Dziękuję. Rozejrzawszy się w sprawie, wypytam pana jeszcze o różne rzeczy...
Wyszedł szybko, prawie bez pożegnania. Pani Zośka, wchodząc za chwilę do salonu, już go nie zastała.
— Czy mi się zdawało, że słyszałam głos Turskiego? — spytała, rozglądając się.
— Owszem, był.
— Wyszedł już?