— Tak.

— Co mówił?

— Hm, mówił, że przyjechał przed chwilą..

— Ale o wypadku, o księżnej?

— Nic nie mówił.

Pani Zośka poruszyła wzgardliwie głową.

— Ostatecznie on jest winien wszystkiemu...

— Nie rozumiem — rzekł Butrym z istotnym zdziwieniem.

— Naturalnie. Gdyby mu się nie było zachciało żenić z nią...

Urwała w środku zdania i zmarszczyła brwi.