— Któż to taki? Bo dotąd nie zapytałem o nazwisko...
— Butrymowa.
— Co? Żona profesora?
— Tak.
Doktór Podkiecki pokręcił głową.
— No, no! No, no!
Bergerowa z niepokojem śledziła grę wyrazu na jego twarzy.
— Ale to przecież chyba nie zmienia postaci rzeczy? — spytała po chwili.
— Bynajmniej! Bynajmniej! Tylko... czy profesor się zgadza?
— Tak jakby...