— Owszem.
Wymieniła ulicę i numer domu.
— Czy go teraz zastanę?
— Dobre pytanie! A skądże ja mogę o tym wiedzieć?
Przy drzwiach Butrym zatrzymał się jeszcze.
— Pani Wando — zaczął z pewnym wahaniem — jeszcze jedna prośba...
— Słucham.
— Jeśli pani nam, to jest mnie i Zośce choć trochę dobrze życzy, to niech jej pani o dzisiejszej rozmowie naszej nie wspomina...
— Może właśnie należałoby jej powiedzieć...
— Jak pani chce. Zrujnuje pani do reszty to, co się może... i tak już wali.