Lekarz tymczasem usiadł przy biurku pod oknem tyłem do niej i, wziąwszy kartkę papieru, począł się namyślać.
— Czy pani nie miewa bicia serca? — spytał naraz, zwracając się ku niej.
Drgnęła, jakby niespodziewanym głosem obudzona i odrzekła niezręcznie:
— Nie, nie miewam. Bicia serca nie miewam.
— Hm, ale ostatecznie mogłaby pani mieć. A zawrotów głowy?
— Nie przypominam sobie.
— No, tak po kieliszku wina na przykład?
— Po kieliszku wina? Owszem. Ja wina nie znoszę.
— Aha. Więc zawroty głowy są. Dobrze. To wystarczy.
Nachylił się i zaczął pisać coś pośpiesznie. Po chwili powstał i podał Butrymowej zaklejoną kopertę z adresem doktora Podkieckiego.