Osunął się cicho na kolana i przycisnął do ust obie ręce żony.

— Spróbujmy, Zośka, spróbujmy jeszcze być szczęśliwi, a może nam się uda! Nie kładź między nas tej krwawej rany, o której, wiem, że nigdy nie będę mógł zapomnieć. Ja cię naprawdę kocham tak bardzo. Nie zabijaj tego we mnie. Zobaczysz, jak ci będę wdzięczny i dobry. Co ci szkodzi zrobić próbę?

— Zbyt wiele by mnie ta próba kosztowała. Nie mam na nią sił.

— Więc odmawiasz?

— Człowieku! Zastanów się przecie, że żądasz ode mnie rzeczy niemożliwej!

— Zośka, ja błagam! Zrób łaskę...

Zerwała się.

— Och, jak mnie ty męczysz, jak męczysz mnie straszliwie!

Powstał pobladły, usta drgały mu nerwowo.

— I to jest cała twa odpowiedź?