— Kiedy mama tu była...
— Mamy nie ma, synku. To ci się śniło tylko.
— Ale mamusia przyjedzie za nami?
— Tak, tak. Przyjedzie. Może przyjedzie.
Chłopiec usiadł i przecierał oczy piąstkami.
— Czy to jeszcze daleko?
— Oj, daleko! Śpij spokojnie.
— A jak daleko?
— Rano będziemy w dużym mieście. Tam wysiądziemy z pociągu i pójdziemy do takiego dużego hotelu i będziemy chodzić po prześlicznych błyszczących ulicach, a potem prześpimy się w łóżku...
— A potem?