— Tak i wdzięczny panu jestem bardzo, choć tego zgoła nie rozumiem. Kto pan jesteś?
— Pers z pochodzenia. Przypadkowo noszę nazwisko znane skądinąd: Firdussi30...
— Proszę, niech pan usiądzie. Mówi pan, że błąd mój wykrył pan raczej nieświadomie... Przypuszczam więc, że co innego pana do mnie sprowadza?
— Tak. Chciałem rzeczywiście...
Urwał i patrzył znowu na Butryma swymi martwymi oczyma. Profesor poruszył się niespokojnie.
— Spotkałem już pana przed tygodniem, dwukrotnie: w kawiarni i rankiem na ulicy? Czy pan od dawna bawi w Krakowie?
— Przyjechałem właśnie owego wieczora. Miałem właściwie zamiar jechać dalej, ale zobaczywszy pana, zrozumiałem...
— Co pan zrozumiał?
— To nie jest tak łatwo powiedzieć. Szukałem kogoś, aby mi pomógł...
— W czym?