tym więcej pragnę! Chciałbym, by na świecie

słońce władało, by człek był, jak dziecię,

a z życia nie znał nic, oprócz wesela...

— to zdaje nam się, że to woła do nas bezpośrednio sam Żuławski swoim pragnieniem, swoją wolą i ochotą życia, które było w nim tak bogate, tak rozlewne, tak pełne wiary w siebie i radości.

Radość bujna szła z nim wszędzie — czy w góry, które przemierzył własnymi stopami, wdzierając się na szczyty alpejskie i tatrzańskie, czy na słoneczny brzeg francuskiej i włoskiej Riviery, czy do Paryża i do Rzymu, gdzie pełnymi haustami pił z najczystszych źródeł kulturę renesansu, pociągającą go ku sobie tą właśnie „pełnią i bogactwem życia”, które szumiało w jego młodych tętnicach, czy wreszcie do Warszawy, gdzie zawsze przywoził z sobą nie tylko reminiscencje zakopiańskich „wczasów letnich” i echa długich z przyjaciółmi rozmów „na werandzie u Płonki”, ale i swobodny oddech z szerokiego świata, ów powiew „europeizmu”, który go czynił równouprawnionym obywatelem wszystkich kultur.

Wykształceniem wżyty w Europę, mocno związany z nią przez swoje studia humanistyczne, pogodzony z życiem, wolny od jakichkolwiek, drobnych nawet śladów przesączających się od wschodu do literatury polskiej metod „samoudręczenia, zdrowy od pnia, silny, trzeźwy i śmiały, należał Żuławski do najbardziej zharmonizowanych wewnętrznie ustrojów pisarskich doby ostatniej. Nie było w nim rozdźwięków, chimer, skowytów duszy, nade wszystko jednak nie było elementu bezsilnej skargi i łamania rąk.

Naturę miał zdobywczą.

Tragedia przeznaczenia chciała, aby wbrew tej naturze, wbrew tej bujnej sile życia, która w nim tkwiła, legł na łożu szpitalnym w chwili wielkiego przełomu dziejowego, z oczyma chciwie wpatrzonymi w jutro.

Żył krótko. Za krótko, aby mógł wypowiedzieć całego siebie. Urodzony w r. 1874, padł na progu życia męskiego, ledwie go przekroczywszy, ledwie spojrzawszy w oczy zagadnieniom, które wiek dojrzały przynosi z sobą polskiemu artyście.

Pozostaje jednak po nim w literaturze ślad trwały i ślad własny, którego czas nie zatrze.