Butrym opamiętał się.
— Nic, synku, nic...
— Tak? A czemu tatuś się wykrzywił, chodzi po pokoju i trzyma się za głowę? Czy tatusia główka boli?
Nie odpowiadając dziecku, przygarnął je do siebie i usiadł z nim razem na kanapie. Rysy mu się wygładziły, patrzył na syna długo i smutno. Jacek zaczął się niecierpliwić:
— Czemu mi się tatuś tak przypatruje? — Przecie ja jestem umyty...
— Tak, tak, umyty jesteś, synku — rzekł prawie bez myśli, gładząc jego jasną głowę. Poczuł w oczach całkiem głupie, śmieszne łzy.
— To niech mi tatuś... opowie bajkę! Albo nie! Niech tatuś powie, co mamusia teraz robi?
— Mamusia? Pisała do nas właśnie.
— I co do nas pisała?
— Kazała cię ucałować bardzo, bardzo i powiedzieć ci, żebyś był grzeczny.