— Ja przecie jestem grzeczny!
— Bardzo się z tego cieszę i mamusia się także ucieszy, gdy przyjedzie.
— A kiedy mamusia przyjedzie?
— Nie wiem. Może dopiero na Boże Narodzenie.
— Aha. Jak będzie Nabożerodzenie! To wtenczas, kiedy są świeczki na drzewkach.
— Tak, synku.
— I śnieg. A czy prędko będzie Nabożerodzenie?
— Za parę tygodni.
— To ile to jest? — Rozstawił palce i patrzył na nie, jakby chciał wyobrazić sobie za ich pomocą jakąś przystępną dla siebie liczbę.
— Czekaj, paluszków jednej ręki nie wystarczy. Musisz jeszcze jeden z tamtej drugiej dodać.