Usiadł obok niej.

— Więc dokąd pani każe jechać? Do Nicei, do Ventimille czy do La Turbie? W czwartą stronę świata, jak pani widzi, morze nam zagradza.

— A gdybym chciała przez morze?

Spojrzał na nią z nadzieją i wahaniem zarazem.

— Droga przez morze mogłaby nas wieźć na Korsykę, do Afryki lub... do Hiszpanii — rzekł znacząco.

Udała, że nie rozumie...

— Ponieważ konie są zwrócone w stronę Nicei...

— Więc tam pojedziemy! — wtrącił.

— Nie! Więc pojedziemy do Ventimille — zaśmiała się.

— Doskonale!