I like you.46

Seulement? Comme un petit chien?47

— Nie. Jak piękną rzeźbę, którą się z przyjemnością ogląda w muzeum.

Mówiła spokojnie, z lekko drwiącym niby uśmieszkiem, ale równocześnie szczęki zaciskały jej się kurczowo i dziwne gorąco biło jej z piersi do krtani.

— I nic więcej? Nic? — pytał coraz natarczywiej, wciąż ku niej pochylony. Oczy płonęły mu jak dwie żagwie...

— A cóż pan więcej mógł chcieć?

Niespodziewanym ruchem chwycił ją w ramiona, szukając żądnymi ustami jej ust.

Nagle uczucie wstrętu targnęło całą jej istotą. Bunt jakiś, nie wiadomo skąd wstające obrzydzenie, prawie nienawiść.

Pchnęła go silnym ramieniem od siebie.

Cocher! Arretez!48