— Nie, nie. Niech pan sam wraca.
— Ale pani nie gniewa się na mnie?
— Och! Powiedziałam już: drobnostka! Szkoda tylko, że pan to zrobił, tak mi dobrze było z panem.
Skinęła mu głową i wbiegła do budynku kolejowego, spostrzegłszy właśnie, że pociąg nadchodzi.
W Monte Carlo wpadła tylko na moment do hotelu, aby się przebrać i poszła zaraz do kasyna.
Gdy krążyła między stołami — nie grała bowiem wcale — spostrzegła niespodziewanie Turskiego, który również grze się tylko przypatrywał.
— Szukam panią50 — rzekł, podchodząc ku niej z uśmiechem — już od wczoraj. Gdzie się pani podziewa?
— A pana jakie bogi tutaj sprowadzają?
— Mnie przysyła mąż pani — żartował — abym zobaczył, czy pani tu bardzo szaleje.
— Dzisiaj trochę szalałam, ale wie pan, że to jest nudne.