— Pan? Pan się żeni!
— Czyż to jest tak bardzo dziwne?
— Nikt by pana o to nie był posądził. Z kimże?
— Jak się zwykle żenią kierownicy teatrów. Z jedną z moich artystek.
Rozbłysnęło jej nagle w głowie.
— Z księżną?
— Tak. Z księżną Heleną Hazarapelianową. Tej zimy odbędzie się ślub.
Pani Zośka zadumała się, zapomniawszy mu nawet złożyć życzeń.
VI
Przez kilka dni po otrzymaniu krótkiej karty od żony Butrym nie wychodził prawie ze swej uniwersyteckiej pracowni. Nawet syna zdał niemal zupełnie na opiekę jakiejś starszej krewnej, którą na czas nieobecności matki do domu sprowadził, widywał go zaledwie przez godzinę w południe, wieczorem bowiem, gdy wracał, Jacuś spał już zazwyczaj.