Lecz niecierpliwa gosposia nieśmiało przerwała mu mowę;
«Jak tam było? Powiedzcie, bo trawi nas wielka ciekawość».
«Wątpię — odparł jej na to aptekarz głosem poważnym —
Bym rozweselić się prędko potrafił po tym, com widział.
Trudno bo opowiedzieć słowami tę nędzę dotkliwą.
Jeszcze na łące z daleka ujrzeliśmy gęstą kurzawę
I, jak okiem zasięgnąć, wędrowców tłum nieprzejrzany.
Lecz zaledwośmy weszli na drogę poza wzgórzami,
W wielką wpadliśmy ciżbę powózek, jeźdźców i pieszych.
Dużo nam biedy, niestety, przed wzrokiem się przewinęło,