Powierzając mi ufnie zarówno ciało, jak duszę;

Umiem dobrze powozić, bo kiedyś, bawiąc110 w Strasburgu.

Często z młodym baronem jechałem lekkim wolantem111,

Sam kierując nim zwykle i tłumy ludu mijając».

Pocieszony na poły, aptekarz siadł do powozu,

Z miną taką, jak człek, co myśli zawczasu o skoku;

I ruszyli pośpiesznie, bo konie dążyły do stajni,

A spod kopyt się rączych tumany pyłu wzbijały.

Herman długo stał w miejscu i patrzył w głębokiej zadumie,

Jak kurzawa się w górę kłębiła i nikła w oddali.