Lichym sprzętem na próżno obciążał i konie i woły,

Stare deski wywożąc i beczki, dzięciorki14 i kojec.

I kobiety, i dzieci stękały pod ciężkim brzemieniem

Koszów i worów ładownych rupiećmi15 bez żadnej wartości;

Bo niechętnie się człowiek rozstaje i z lichą drobnostką.

Wśród tumanów kurzawy przesuwał się pochód wygnańców

Bez porządku i ładu. Jednemu, co konie miał gorsze,

Wolniej jechać się chciało, drugiemu śpieszyć co żywo16.

Więc się krzyki rozległy duszonych niewiast i dzieci,

Głosy bydląt wszelakich, zmieszane z psów ujadaniem,