I znów jęki bolesne staruszków i chorych, co w górze
Na chwiejących się wozach siedzieli w poduszkach i kołdrach.
Wtem się koło złamało i jeden z wozów tych runął,
Wyrzucając daleko na pole z wielkim zamachem
Tych, co byli na wierzchu, za nimi skrzynie i paki.
Leżał wóz połamany i ludziom zabrakło pomocy,
Bo ich inni mijali pośpiesznie, sobą zajęci.
Więc pobiegliśmy do nich, a byli tam starcy i chorzy,
Co już w domu zaledwo znosili wiek i cierpienie,
A tu w pyłu tumanach na skwarnym17 słońcu leżeli».