Każdy tylko o sobie i o potrzebie najbliższej

Dziś rozmyśla, a nikt nie patrzy następstw późniejszych».

Tak mówiła dziewczyna i zeszła po schodach szerokich

Wraz z towarzyszem; oboje usiedli na zdroju cembrzynie.

Ona z jednym się dzbanem schyliła po wodę, on z drugim,

I ujrzeli swe lica odbite w zwierciadle krynicy.

«Dajcie mi napić się», wesoło rzekł młodzian dziewczynie.

Ona podała mu dzban. I razem siedząc, poufnie

O tym i owym gwarzyli, aż ona się wreszcie ozwała:

«Skądże tędy wam droga wypadła, bez koni, kolasy,