«Nie wstrzymujcie się — rzekła dziewczyna — mówcie mi wszystko,

Nie obrażę się wcale, i owszem, wdzięczna wam jestem.

Więc rodzice mnie wasi do służby zgodzić by radzi,

Licząc na to, żem jest zabiegła i niezbyt prostacza.

Krótkie to bardzo żądanie, i krótka też moja odpowiedź.

Chętnie pójdę za wami, gdzie głos przeznaczenia mnie woła,

Bom zrobiła już swoje: przywiozłam chorą do wioski,

Gdzie się złączyła z rodziną. I inni już się zebrali,

Marząc o rychłym powrocie, jak zwykle biedni wygnańcy.

Lecz co do mnie, zaprawdę, nie łudzę się taką nadzieją,