Wiem, że po smutnych dniach smutniejsze jeszcze nastąpią;

Bo rozprzęgły się więzy społeczeństw i nic ich nie spoi,

Chyba wspólna i ciężka niedola, która nas czeka.

Jeśli w domu poczciwym dziś znaleźć mogę przytułek,

Pod kierunkiem szanownej niewiasty, przyjmę go rada;

Zawszeć dziewczę tułacze, samotne, wątpliwej jest sławy.

A więc idę za wami: pozwólcie tylko te dzbany

Odnieść do wsi i tam pożegnać moich przyjaciół.

Zobaczycie ich także; niech oni mnie wam oddadzą».

Młodzian słuchał z radością roztropnej mowy dziewczęcia,