Sam nie wiedząc, czy ma jej wyznać wszystko, czy milczeć.

Ale uznał za lepsze zostawić ją w błędzie chwilowo,

Póki w domu rodziców miłości jej nie pozyska.

Zresztą trwożyła go także obrączka na palcu dziewczyny;

Więc zamilczał i tylko skwapliwie słowa jej chwytał.

«Powracajmy — mówiła Dorota — bo ludzie to ganią,

Gdy dziewczęta za długo u studni wieczorem zostają,

Choć tak miło jest gwarzyć przy szmerze żywej krynicy».

I powstali oboje, i jeszcze raz się przejrzeli

W czystym zdroju zwierciadle, z uczuciem słodkiej tęsknoty.