Na krzątaniu się wiecznym dla drugich, rzadko dla siebie.

Niech szczęśliwą się mieni115, gdy wcześnie przywyknie do znoju,

Gdy poświęcać się umie wytrwale dla swojej rodziny.

Jako matce, zaprawdę, potrzeba jej cnoty wytrwania,

Skoro niemowlę zakwili, żądając pokarmu, i zbudzi

Osłabioną i senną, gdy z troską troska się zejdzie.

Takim trudom nie sprosta dwudziestu mężczyzn złączonych».

Tak mówiła, przechodząc z milczącym swym towarzyszem

Poprzez ogród, aż pod stodołę, kędy leżała

Chora. I weszli i oboje.