Wtem rzekła poważnie dziewczyna:

«Drodzy moi! Już dziś zapewne po raz ostatni

Tę przysługę wam świadczę. Niechętnie was rzucam, zaprawdę,

Ale w chwilach tułactwa ciężarem są jedni dla drugich

I rozproszyć się trzeba w obczyźnie, gdy wracać nie można.

Oto młodzian, co hojnie przez moje was ręce obdarzył,

Dziś przybywa tu sam, by zabrać mnie z sobą do domu,

Ku usłudze bogatym i zacnym jego rodzicom.

Ja z nim pójdę, boć każdy pracować musi na siebie.

Więc bywajcie mi zdrowi! Ty, matko, ciesz się dziecięciem,