W tym miejscu, tak mu pamiętnym,

Herman rad był usłyszeć pytanie owo. Więc siadłszy

Na ławeczce z dziewczyną, pochwycił dłoń jej i odrzekł:

«Poradź się serca swojego, a co ci powie, to uczyń».

Więcej wyznać jej nie śmiał, choć pora zwierzeniom sprzyjała,

Bo odmowy się lękał i czuł obrączkę złowrogą.

I siedzieli tak chwilę przy sobie w milczeniu głębokim;

Aż ozwało się dziewczę: «Jak księżyc świeci nam jasno,

Blaskiem równym dziennemu! Toć widzę w dali domostwa

I tam w szczycie okienko, którego bym szyby zliczyła».