Tu nam pić niedogodnie, bo muchy topią się w szklankach».

I powstali, i weszli do izby, ciesząc się chłodem.

Wkrótce wniosła gosposia klarowny jak kryształ napitek,

W szlifowanej butelce, na czystej cynowej podstawce,

I zielone kielichy, jak trzeba do wina reńskiego.

Więc zasiedli we trzech przy stole okrągłym, świecącym,

Co na potężnych stał nogach; i zaraz w kieliszki stuknęli

Zacny gospodarz i pleban, sam tylko aptekarz próżnował,

Przeto19 rzekł mu gospodarz uprzejmym słowem zachęty:

«Pijże, miły sąsiedzie! Wszak dotąd nas Pan Bóg łaskawie