Którą wyznałam otwarcie, już nic mnie dłużej nie wstrzyma:

Ani noc, co się płaszczem okrywa ciemnych obłoków,

Ani grzmot szalejącej opodal burzy gwałtownej,

Ani deszcz, co na dworze rzęsistym leje strumieniem,

Ani wicher i grad; to wszystko nieraz znosiłam

W smutnej naszej ucieczce, uchodząc przed wrogów pogonią.

Pójdę tułać się znów i, jakom przywykła od dawna,

Rozstać się z tym, co mi drogie. Żegnajcie! Zostać nie mogę».

Tak mówiła dziewczyna i szybko się ku drzwiom cofnęła,

Z zawiniątkiem pod pachą, tak jako przyniosła je z sobą.