Ale matka obiema rękami ujęła ją silnie
W pół, i rzekła zdziwiona:
«Co znaczą, powiedz, łzy twoje?
Nie, nie puszczę cię stąd; tyś syna mojego wybrana».
Aż z niechęcią się ozwał gospodarz, czoło zmarszczywszy:
«Takąż odbieram nagrodę za względną swą pobłażliwość,
Że sam koniec mi dnia zatruwa lament niewieści?
Bo nieznośne są dla mnie łzy kobiet i krzyki niesforne
Tam, gdzie trochę rozsądku załatwić by mogło rzecz całą.
Dosyć tego: nie mogę na takie patrzyć cudactwa!