Tak uczynić kazało, jak zaraz dokładnie opowiem.

Długoś, matko, zwlekała, szukając i znów przebierając

Między starymi szmatami, więc późno dostałem, co trzeba.

Gdym nareszcie wyruszył za bramę i wjechał na drogę,

Wracających spotkałem mieszkańców z żonami i dziećmi.

A tułaczów gromady daleko były za miastem.

Wyciągniętym więc kłusem26 jechałem ku wiosce sąsiedniej,

Gdzie wygnańcy odpocząć i szukać mieli noclegu.

Kiedym tak szybko i prosto po nowym puścił się trakcie,

Z dala ujrzałem tam wóz, z potężnych tarcic spojony,