Mury wpół obalone i czarne, sterczące kominy.
Serce się w piersi ścisnęło; lecz słońce weszło wspaniale,
Budząc w duszy zwątpiałej otuchę. Zerwałam się szybko
I pobiegłam ku gruzom naszego domu, zobaczyć,
Czy nie znajdę swych kur, bo byłam jeszcze dziecinną.
Kiedy tak przełaziłam przez belki i zgliszcza dymiące
I stanęłam ze smutkiem na gruzach rodzinnej siedziby,
Tyś nadchodził, ojczulku, z przeciwnej strony, szukając
Konia, co ci go pożar zasypał; głownie33 tlejące
Wkoło stajni leżały, lecz zwierza nie było i śladu.