Tak przemawiał do żony, przed bramą swego zajazdu,

Zacny właściciel gospody pode Lwem Złotym, na rynku.

Na to odrzekła mężowi rozumna i rządna5 gosposia:

«Ojcze, nie lubię ja zwykle rozdawać zużytej bielizny,

Boć to skarb jest domowy, i dostać jej za pieniądze

W razie potrzeby nie można. Lecz dziś wyszukałam najchętniej

Kilka calszych poszewek, i koszul też trochę wybrałam;

Bo mówiono, że dzieci i starcy uciekli półnago.

Ale wybacz mi, ojcze, żem nawet i ciebie złupiła,

A szczególniej, że dałam ten szlafrok we wzory indyjskie6,