Na flaneli; wszak był wytarty i wyszedł już z mody».

Z dobrotliwym uśmiechem odpowie jej na to gospodarz:

«Szkoda mi tego szlafroka; prawdziwy był wschodnioindyjski,

Chociaż niemodny w istocie. Ha, dziś wymagają od człeka,

Aby cały dzień boży w surducie7 chodził i w butach,

Lub w kapocie przynajmniej; pantofle i szlafrok wyklęte».

«Patrz — wtrąciła gosposia — już oto niektórzy wracają,

Co widzieli wygnańców; zapewne przejść już musieli.

Jak opyleni są wszyscy, i jak im twarze pałają!

O, nierada bym po to na taki upał biec w pole,