Jam cię nie zrozumiała; aż matka twoja do ojca
Przyszła w swaty, i wkrótce się związek skojarzył serdeczny...
Nieraz dziś jeszcze radośnie wspominam ową pożogę
I wspaniały wschód słońca, bo dały mi męża dobrego.
Więc ci chwalę, Hermanie, że z taką ufnością dziecięcą
Mówisz nam dziś o miłości, pomimo czasów burzliwych,
I że chciałbyś się nawet ożenić, nie bacząc na wojnę».
Na to znów się gospodarz odezwał skwapliwie i żywo:
«Dobre są to zasady, i twoja opowieść, mateczko,
Słowo w słowo prawdziwa. Lecz zawsze: co lepiej, to lepiej!