Stół nakryje. Zaprawdę, daleko to lepiej i składniej.

Kiedy panna posażna, bo biedną w końcu mąż gardzi

I na równi ją ceni ze sługą, co przyszła z węzełkiem.

Zatem, synu kochany, pocieszyłbyś starość rodzica,

Gdybyś wprędce do domu mojego wprowadził wybraną,

Ot tak córkę sąsiada, z zielonej tej kamienicy.

Bogacz to niepośledni, a handel i wyrób rękodzieł

Coraz go czynią możniejszym; bo kupiec na wszystkim zyskuje.

Ma on tylko trzy córki, dziedziczki całego majątku.

Starsza już zaręczona, jak wszystkim wiadomo: lecz średnia