I najmłodsza są wolne, choć może już nie na długo.
Gdybym na twoim był miejscu, to chwyciłbym jedno z tych dziewcząt,
Jak przed laty dwudziestu chwyciłem twoją mateczkę».
Aż potulnie i skromnie odrzecze ojcu młodzieniec:
«Tak, w istocie, myślałem i ja zabiegać o jedną
Z córek naszego sąsiada; toć razem się z nimi chowałem
Dzieckiem jeszcze, i często igraliśmy z sobą na rynku,
Gdziem obronił je nieraz od dzikiej chłopców swawoli.
Ale dawno to już, bo gdy podrosły dziewczęta,