Panny bogate i ładne; więc nieraz u nich bywałem,
Jako stary znajomy i zgodnie z waszym życzeniem;
Ale jakoś mi z nimi nie było nigdy swobodnie.
Zawsze coś przyganiały37; to krój surduta38 mojego,
To znów sukno zbyt grube, to włos nieskładnie trefiony39.
Więc zapragnąłem i ja ustroić się, jak te kupczyki,
Co w niedziele i święta w bławatach40 tam się pyszniły.
Strojny w modną fryzurę, wybrałem się do nich w gościnę,
Kiedym wszedł, chichotały panienki; lecz jeszczem ja tego
Zrazu nie wziął do siebie. Najmłodsza, Mincia, siedziała