Surdut w szafę schowałem i włosym przyczesał palcami,
I przysiągłem, że noga już moja tam nie postanie.
Miałem słuszność, zaprawdę, bo panny to próżne, zalotne,
I, jak słyszę, w swym kółku przezwały mnie czułym Taminem».
Ale matka mu na to: «Hermanie, tyś nie powinien
Brać tych żartów do serca; toż one dziećmi są jeszcze.
Mincia dobra dziewczyna i w gruncie sprzyja ci szczerze;
Zawsze się pyta o ciebie. Tę wybierz, synu kochany!»
Lecz niechętnie, choć skromnie, odrzecze jej Herman: «Sam nie wiem,
Czemu przykrość doznana tak bardzo mi w myśli utkwiła,