Nie dosięgnie go nigdy, bo środki jego za słabe,

A potrzeby wzrastają, i o to się wszystko rozbija.

Byłbym zrobił niejedno, lecz zawsze lękałem się kosztu

W takich czasach niepewnych. Już dawno mi się uśmiechał

Dom mój w modnej sukience, z szybami czystymi jak kryształ;

Lecz kto zdoła dorównać kupcowi, co ma i majątek,

I dokładnie zna drogi, jakimi do celu iść trzeba?

Patrzcie tylko, jak pysznie wygląda ta kamienica!

Jak tam rzeźba się biała odrzyna od tła zielonego!

Wielkie w oknach ma szyby i jak zwierciadła błyszczące,