I udepczą, gdy moszcz59 się spuści i w beczki przeleje,
A wieczorem blask ogni się sztucznych rozejdzie dokoła,
Kończąc święto powszechne. — Lecz mocno ją to zadziwiło,
Że, choć trzykroć wołała Hermana, echo jej tylko
Odpowiedzią zabrzmiało, od wieżyc miejskich odbite.
Nie przywykła go szukać, bo młodzian nigdy daleko
Poza dom nie wychodził bez wiedzy troskliwych rodziców;
Więc nie traciła nadziei, że spotka go jeszcze gdzie w drodze.
Drzwiczki bowiem i dolne, i górne na szczycie winnicy
Były otwarte. I weszła gosposia na czyste już pole,