Na ławeczce ubitej z kamieni polnych i darni61.
Nie myliło jej serce: młodzieniec, oparty na dłoni.
Siedział tam w zamyśleniu, do matki plecami zwrócony.
Więc podeszła cichaczem i z lekka mu ramię dotknęła,
A gdy głowę odwrócił, dostrzegła łzę w jego oku.
«Matko — rzekł pomieszany — znienacka mnie zaszłaś!» I śpiesznie
Otarł z oczu łez ślady. A ona mu na to troskliwie:
«Czego płaczesz, mój synu? To rzecz niezwykła u ciebie;
Powiedz, co cię udręcza, że szukasz sobie ustroni
Pod tą gruszą samotną i łzami zalane masz oczy?»