Strzegą od jego napaści, to czymże wody i góry

Dla tych tłumów, co na nas gniotącą spadają nawałą63?

Toć to oni bez względu zwołują i młodych i starych;

Nie lękając się śmierci, za hufcem hufiec podąża.

A ja miałbym sromotnie pozostać w domu za piecem,

Aby życie ocalić, gdy inni je niosą w ofierze?

Matko droga, niedobrze się stało, że w brance do wojska

Mnie pominięto w tym roku. No, prawda, że jestem jedynak,

Że gospodarstwo i wielkie, i pracy wymaga nie lada;

Lecz zaszczytniej by przecie i dla mnie było tam walczyć