Dzień nierówny jest dniowi. Młodzieniec dojrzewa na męża

I w zaciszu się lepiej wyrabia nieraz do czynu,

Niż wśród wrzawy światowej, co już niejednego zepsuła.

Cichy byłem i jestem, lecz w piersi mojej uderza

Serce, co żywo odczuwa bezprawie wszelkie i krzywdę,

A z łatwością potrafię ocenić i rzeczy światowe:

Silne przy tym mam ramię i pracą pochwalić się mogę.

Jednak słusznie mi dzisiaj zarzucasz brak otwartości,

Bo ze wstydem wyznaję, że z domu mnie ojcowskiego

Nie wygania pragnienie obrony ojczyzny od wroga.