Mocne rzemienie z surowca77, a potem, lejc przytwierdziwszy,
Na podwórze je wywiódł, gdzie już parobczak usłużny
Lekki powóz wytoczył, i wnet też konopne postronki
Na orczyki78 założył, a sam, usiadłszy na koźle,
Chwycił za bat i szparko zajechał przed bramę gospody.
Więc gdy miejsca wygodne zajęli ksiądz i aptekarz,
Powóz się szybko potoczył, turkocąc wesoło po bruku,
A mijając kolejno wieżyce miejskie i mury,
Skręcił ku drodze żwirowej, pod górę jadąc i na dół.
Aż gdy Herman z daleka zobaczył wieżę wioskową