A w strumyku na łące, igrając, pluskały się dzieci.
Tam to, krocząc powoli przez tłumy ludzi i zwierząt,
Dwaj wysłańcy patrzyli dokoła w prawo i lewo,
Czy nie ujrzą gdzie owej dziewicy, wybranki Hermana:
Lecz nie było jej nigdzie, a ciżba coraz wzrastała.
Wtem przy wozach się wszczęły niesnaski jakieś i swary,
Głosy mężczyzn grożące i niewiast krzyki piskliwe
Echem brzmiały w dolinie. Aż starzec jakiś poważny
Do zwaśnionych przystąpił, i wnet się hałas uciszył,
Gdy nakazał milczenie i tak przemówił do rzeszy: