«Czyż nieszczęście nas jeszcze i tyle nauczyć nie mogło,
Byśmy jedni dla drugich umieli być z pobłażaniem
I, do zgody pochopni86, urazy w niepamięć puszczali?
Tylko szczęśliwym uchodzą zatargi; w nas utrapienie
Przecież wpoićby winno braterską jedność w pożyciu.
Nie zazdrośćmy więc sobie nawzajem przytułku w tułaczce,
Owszem, dzielmy się wszystkim, a Bóg miłościw nam będzie».
Tak przemówił ów maż, i wszyscy, milcząc pokornie,
Jęli87 krzątać się znów około dobytku i zwierząt.
Ale zacny ksiądz pleban, gdy słyszał te słowa gromiące,